30 Dezember, 2015

ostatni mecz tego roku, SGE - Werder


Ostatni mecz rundy jesiennej.
Ostatnia szansa, aby wyjść z tej rundy z jakimś honorem i dać nadzieję takim naiwniakom jak na ad ja;-).
Naprawdę nie miało to większego znaczenia z kim będziemy grać, liczyło się tylko zwycięstwo.
I szczęśliwie (a nawet i zasłużenie ) wygraliśmy.
Nawet przez moment poczułam te emocje i szczególne uniesienie jakie się pojawiają przy tym gdy mecz układa się pomyślnie i ma się już pewność, że będzie dobrze. Oczywiście to była namiastka tego co czułam w udanym sezonie 2012/13.


W każdym razie wygraliśmy 2-1

Największy pechowiec tego meczu? Oczywiście Haris Seferović. Z 3 razy miał sytuacje stuprocentowe na zdobycie upragnionej bramki, ale.. no właśnie. Za mocno, za szybko, za ślisko.

 Żal mi go się zrobiło, bo naprawdę widać było właściwe zaangażowanie, chęć zwycięstwa, grę na 100%. Haris był zdeterminowany i nie oszczędzał się, jest szybki, więc pojedynki wygrywał, tyle, że pokonała go trawa, słupek, Felix Wiedwald ;-)
No tak, Felix Wiedwald, żal po tym, że wybrał Bremen na pewno już wielu osobom minął. Do bramkarzy Eintracht ma jednak szczęście i obecny nr 1, Fin Lukas Hradecky jest bardzo dobrym zawodnikiem i nie ma potrzeby płakać za tymi, którzy odeszli do innych klubów.
Bohaterowie tego meczu to Alex Meier i Stefan Aigner - ten drugi w końcu strzelił bramkę i było widać jak radość go roznosi.

Cały mecz trwał wspaniały doping kibiców. Podczas wcześniejszych spotkań różnie z tym było, zwyczajnie cierpliwość kibiców też ma swoje granice.
Teraz gwizdy (przed spotkaniem) usłyszał jedynie trener, ale czy jakoś bardzo się tym przejął, to trudno powiedzieć.


Po meczu jakichś specjalnych podziękowań nie było - Alex Meier jako kapitan powiedział parę słów do mikrofonu. Poza tym piłkarze podeszli za bramkę, ale nie było takich uścisków jakie mogłyby by
być;-))
Constant Djakpa wypatrzył prośbę kibica i podbiegł pod mój sektor(tam zawsze najwięcej kartek z prośbami). Potem i Lukas Hradecky się pojawił.


Podsumowanie tej części sezonu? Nie wiem czy ma to sens. Oczywiście wierzę w przebudzenie i walkę do końca. Jednak moja opinia o powrocie Armina Veh'a na trenerską ławkę jest taka sama jak była przed rozpoczęciem sezonu: to błąd.
Gigantycznym błędem było rozwiązanie umowy z Thomasem Schaafem(czy też doprowadzenie do takiego momentu, że nie chciał już pracować w naszym klubie).
Powrót Veh'a to nawet gorzej niż odgrzewane kotlety - naprawdę dziwię się że on sam zdecydował się na taki krok.
W poprzednim sezonie objął Stuttgart, kojarzony tam jako zwycięzca, a pokazał totalną niemoc.
Teraz powtórka z rozrywki: to wszystko co Eintracht mu zawdzięcza to jedno, ale to już było! Nie można brać trenera, bo "kojarzy się z dobrymi czasami".
Liczyłam na jego rezygnację w trakcie przerwy świątecznej, ale tak się nie stało. I raczej nie ma co liczyć na to, że w tym sezonie pojawi się nowy trener.
W przerwie dokonaliśmy różnych zakupów, cóż.. nie są to jakieś nazwiska mogące robić wrażenie.
Dobrze jakby udało zakończyć się sezon w okolicy 10 miejsca, ale realistycznie patrząc może być gorzej.

23 Dezember, 2015

grudniowy Frankfurt

W końcu parę dni we Frankfurcie. Miasto w świątecznej odsłonie, tyle że bez śniegu.
Charakterystyczne kule pod Alte Oper - bez nich byłoby w grudniu na tym placu jakoś pusto;-)

Nastrojowo wokół Alte Oper.

Coś nowego - nie tylko rower ale i skuter można sobie wypożyczyć:

Jak ktoś nie zna jeszcze Mangetsu to powinien to szybko zmienić. Nawet jeśli nie próbował wcześniej japońskiej kuchni.
Od razu napiszę, że wystrój lokalu jest bardzo zwyczajny, nie porywa. Ale jak ktoś stawia  bardziej na jedzenie, niż na dizajn lokalu, to jest to miejsce dla niego.
Najlepiej stolik sobie zamówić wcześniej, ewentualnie przyjść zaraz po otwarciu. Wiele razy tam byliśmy i zawsze jest ciężko z wolnymi miejscami.
Większość gości to Japończycy i ich znajomi.
Można zacząć od sake:

Potem przejść do jedzenia;-)


Inne przyjemne miejsce: Walden . Mogę polecić śniadania (różne zestawy, lub różne wersje jajecznicy), ale lokal serwuje posiłki i o późniejszych porach;-)

Apfelwein tym razem w hotelowym barze. Można by nawet powiedzieć, że dobrze się tam siedziało(sport na ekranach z każdej strony, miła obsługa), ale te grupy "bawiących" się Azjatów zagłuszały w pewnym momencie wszystko.

Piernikowy domek w hotelowym hallu. Pachniało przy wejściu apetycznie;-).

Weihnachtsmarkt tym razem tylko za dnia i bez konsumpcji czegokolwiek. Jeszcze za czasów frankfurckich lubiłam właśnie poranne godziny na Jarmarku. Jest wtedy inaczej niż po zmierzchu.

W tym roku choinka jest szwajcarska, stąd to stoisko. W sumie nie wiem dlaczego choinka musi zawsze jechać aż tak z daleka. Ale jeszcze bardziej denerwują mnie te czerwone wstążki, które co roku pojawiają się na drzewku. Wieczorem jeszcze to wygląda w miarę ładnie, a za dnia niestety nie za bardzo.

Niebawem wszystkie miejsca będą zajęte..:

Kolory Weihnachtsmarktu:



Długo tu był tylko teren budowy. Teraz (ku mojemu jednak zaskoczeniu) stoi budynek. Uczucia mieszane i to bardzo.
Chyba jednak jestem nadal z tej frakcji, która wolała stare, rzymskie pozostałości i przestrzeń przy katedrze. Ale tak to bywa, że za 2-3 lata już nikt nie będzie zastanawiał się jak tam kiedyś wyglądało, tylko wszyscy zaakceptują zmiany i przejdą nad nimi do porządku dziennego.

Misiowy dom na Westendzie.

Widok z hotelowego okna.

I cóż, jak wszędzie zima głównie na wystawach sklepowych!


22 Oktober, 2015

SGE - Gladbach (2015/16)


Cóż powiedzieć, czy raczej napisać. Chyba gorzej być nie mogło. Można jedynie z nadzieją pomyśleć, że nic gorsze w tym sezonie nas już nie czeka i tyle.
Gladbach, które jeszcze parę meczów temu było strefie spadku. Zespół który od początku sezonu grał bez pomysłu, a jak już coś się kleiło, to pojawiał się pech. Gdy tylko odszedł trener zespół dostał kopa i siłą rozpędu lecą w górę tabeli.
Można pozazdrościć. Przegraliśmy 1-5, pierwszy od dawna przegrany Heimspiel (chociaż ja większość remisów też wrzuciłabym w worek przegranych spotkań).
Jeszcze pierwsza połowa była w miarę, nie jakaś super, ale przynajmniej na 1 punkt nadzieja była.
Co się potem stało? Naprawdę chciałabym wiedzieć co dzieje się w szatni podczas przerw. Od paru meczów piłkarze po przerwie wychodzą na boisko jacyś odmienieni, bez woli walki, grają niecelnie, bez pomysłu podania itd. Co trener Veh im tam opowiada, ciekawi mnie to. Wyraźnie nie potrafi zawodników zmotywować.
Przykro patrzeć na to co się dzieje na naszych meczach. Człowiek siedzi i po prostu odlicza kiedy będzie koniec tej męki.
Żal mi naszego bramkarza, nie miał chłopak wsparcia od obrony i już przy drugim golu gladbacherów był wściekły.
Jasny punkt to Haris Seferović, on  tym meczu akurat wykazał zaangażowanie, tak samo jak późno wpuszczony Aigner. No ale na nic to się zdało.
Generalnie uważam, że mamy w tym sezonie wartościowych i dobrych zawodników, którzy nie są odpowiednio ustawiani, ich umiejętności nie są w pełni wykorzystane.
Nie wiedziałam, że tak szybko uronię łzę za Thomasem Schaafem, a nie - widziałam!! Ale nie podejrzewałam, że będzie to aż tak widoczne, że zmiana trenera okazała się nietrafiona!!
Jest kółko towarzyskie. Nie ma więc co liczyć na jakieś zmiany. Ach nie, Armin Veh będzie nadal zmieniał ustawienie zawodników. Niebawem opcje mu się skończą.
Pierwszy raz od dawna trafił się trener w Eintrachcie, który mógł osiągnąć naprawdę dużo - mam na myśli oczywiście Schaafa- to został spławiony, bo komuś nie pasował.
Kolejny mecz na koniec którego piłkarze usłyszeli gwizdy.
Akurat uważam, że nadmierna krytyka nie wnosi za wiele. Poza tym nie zawsze wszystkiemu są winni zawodnicy.
Ale też wielu z nich mogłoby się więcej przyłożyć do swoich obowiązków(w myśl zasady:wpierw obowiązki a potem przyjemności).
Za dużo playstation? disko? za mało skupienia i chęci.
Na przykład Carlos Zambrano. To piękne, że taki zaangażowany jest w mecze swojej reprezentacji narodowej, to wyróżnienie, że został jej kapitanem. Ale czemu został jej kapitanem? Za grę w Bundeslidze.. Chłopak lata na te mecze, prawie zawsze wraca poobijany, czasem nie pojawia się w naszym meczu, bo żebra, biegunka, zmęczenie, reha itd. Ponad pół roku trwało zanim w końcu podpisał kontrakt - zwlekał ile się dało. Dostał satysfakcjonującą kwotę(naprawdę nie jakąś marną) i co? Zwyczajnie osiadł na laurach.
W meczu z Gladbach był rezerwowym i nie zagrał ani minuty.

No nic, teraz  do końca miesiąca jeszcze Hannover, Aue(Pokal) i Bayern u nas.
Optymizm umiarkowany.


14 Oktober, 2015

sezon 2015/16

przed meczem z FCA (1-1)
Nowy sezon i nowe nadzieje. Na razie idzie delikatnie mówiąc koślawo. Dwa naprawdę udane mecze(z Koeln i w Stuttgardzie), reszta poniżej oczekiwań. Tam gdzie mogły być trzy punkty ostatecznie zdobywaliśmy jeden. Rozczarowanie.
Najgorsze są w sumie nie te przegrane czy zremisowane mecze, a postawa zawodników w trakcie tych meczów. Oczywiście nie wszyscy zasługują na krytykę.  Ale tak to jest, że ocena zawsze jest za całokształt;-).
Osobiście nadal żal mi odejścia Thomasa Schaafa.

Teraz, po przerwie w rozgrywkach ligi każdy ma nadzieję na jakiś cud.
Najwyższe miejsce w tabeli w tym sezonie: 4, najgorsze - to obecne:-(

Marvin Hitz, Szwajcar w bramce FCA

nowy konkurs sponsora. nowe stroje hostess
Dobra pogoda na mecz (przed spotkaniem z Herthą Berlin 1-1)

Tu jeszcze każdy pełen optymizmu i wiary w korzystny wynik. Remis akurat nie był korzystnym wynikiem.

Bramkarz Lukas Hradecky idzie ofiarować swoją koszulkę jakiemuś dzieciakowi. Ten zawodnik akurat w tym meczu się dobrze pokazał.

21 August, 2015

Tiengen(Hochrhein)

Małe miasto w którym co jakiś czas bywam. W zasadzie są to dwa miasta Waldshut-Tiengen. Taka jest oficjalna nazwa. Ale każde  z nich ma swój dworzec i odległość od jednego do drugiego to żadne dwa kroki.
Tiengen jest uroczym miasteczkiem, ładnie położone, zadbane.
Jak mam chwilę czasu to zawsze chętnie chodzę po tych starych uliczkach.



 Sporo domów ma ozdobione fasady różnymi malunkami.





Tutaj już nowocześniejsza sztuka:


I jeszcze trochę starego miasta:



Schloss Tiengen


Niektóre miejsca luźno kojarzyły mi się z Hoechst, tyle, że za mało kwiatów;-)



  
Storchenturm